Narodowe Centrum Badań i Rozwoju

Porady praktyczne

Porady praktyczne Jak zaprojektować fazę B+R, aby komercjalizacja wyników badań zakończyła się sukcesem

Jak zaprojektować fazę B+R, aby komercjalizacja wyników badań zakończyła się sukcesem

Zgodnie z ustawą z 30 kwietnia 2010 roku o zasadach finansowania nauki (Dz.U. 2010 Nr 96 poz. 615 z późn. zm. – dalej ZFN) jest formalny podział na badania podstawowe i badania stosowane. Definicja ustawowa wskazuje, że badania podstawowe to „oryginalne prace badawcze eksperymentalne lub teoretyczne podejmowane przede wszystkim w celu zdobywania nowej wiedzy o podstawach zjawisk i obserwowalnych faktów bez nastawienia na bezpośrednie zastosowanie komercyjne”, natomiast badania stosowane to „prace badawcze podejmowane w celu zdobycia nowej wiedzy, zorientowane przede wszystkim na zastosowanie w praktyce”. Coraz więcej programów finansowania badań akcentuje przede wszystkim możliwość aplikacyjności wyników, nawet jeżeli elementem tych prac są badania podstawowe. Zazwyczaj badania, których celem jest wdrożenie są finansowane wg schematu dzielącego je na badania przemysłowe i prace rozwojowe (temu podziałowi mogą towarzyszyć różne poziomy finansowania). W praktyce rzeczywista granica pomiędzy tymi kategoriami często jest trudna do określenia (właściwie można ją dostrzec głównie w ich celowości – zgodnie z ZFN celem badań przemysłowych jest ocena przydatności danej technologii, a celem prac rozwojowych jest udoskonalenie techniczne produktów, procesów lub usług) to najważniejszą kwestią jest w każdym przypadku dostosowanie rozwiązania do realiów rynku.

Doświadczenie wskazuje, że zaprojektowanie drogi produktu od wynalazku do wyrobu wprowadzonego do sprzedaży powinno rozpoczynać się już na etapie wstępnych planów badawczych. Obecnie dzieje się tak prawdopodobnie w niewielkim odsetku badań, a w większości przypadków analiza możliwości rynkowych prowadzona jest w chwili, gdy wyrób wychodzi z rąk twórcy. I tu zderza się z rzeczywistością.

Prawidłowe przygotowanie strategii od chwili planowania wynalazku wydaje się być kluczem do zminimalizowania ryzyka niepowodzenia i lepiej przygotuje twórcę i inwestora na nieprzewidywalne sytuacje. W efekcie twórca od chwili wstępnego projektowania wynalazku będzie potrafił odpowiedzieć na kluczowe dla inwestora pytania, takie jak: czy produkt ma realne szanse na sukces, czy procedura wprowadzenia na rynek będzie długotrwała, jakie będą jej koszty, czy wpisuje się w obowiązujące na rynku trendy albo jaki model strategii marketingowej będzie najbardziej efektywny. Czy będzie kolejnym „zwykłym proszkiem” czy wysokiej klasy specjalistycznym produktem o wyjątkowych właściwościach a przez to również o wyższej cenie, lepszym miejscu „na półce”, wyspecjalizowanej promocji itd. A to właśnie te elementy wpływają na wartość obrotu i w dalszej kalkulacji – zysk z inwestycji. Najwyższa innowacyjność wynalazku niestety nie zawsze wpływa na to czy gotowy produkt osiągnie sukces na rynku, czy się w ogóle na nim znajdzie. Jakość wynalazku musi iść w parze z wymaganiami rynku i nie tylko chodzi tu o potrzeby odbiorców ale, przede wszystkim, wymagania legislacyjne.

Przykładem konieczności starannego przeanalizowania możliwości jakie stoją przed projektowanym nowym wyrobem, może być branża spożywcza. Obarczona, jak wiele innych gałęzi produkcji dóbr konsumpcyjnych skomplikowanymi procedurami rejestracyjnymi, które nas, jako członków Unii Europejskiej obowiązują. Dla twórców pragnących stworzyć środek spożywczy o specjalnych, zdrowotnych walorach istotne będzie to czy przepisy pozwolą na specjalne oznakowanie produktu. Bez możliwości oznakowania produktu jako tzw. żywności funkcjonalnej, sens tworzenia nowatorskiej receptury zanika, bowiem produkt wyląduje na półce ze zwykłą żywnością. Kluczowym dokumentem nadającym ramy prawne w tej kwestii jest Rozporządzenie (WE) nr 1924/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 20 grudnia 2006 r., które reguluje możliwość posługiwania się oświadczeniami żywieniowymi i zdrowotnymi. Co więcej, na stronach GIS znajdują się listy zatwierdzonych oświadczeń oraz wykazy rozporządzeń zawierających aktualne listy oświadczeń. Stworzenie wyrobu, którego składnikiem jest substancja nie znajdująca się na takiej liście oznacza w najlepszym razie konieczność przeprowadzenia długotrwałej, na poziomie legislacji europejskiej, procedury wprowadzenia substancji na listę oświadczeń. W najgorszym - nowy produkt będzie pozbawiony specjalnego oznakowania, a co za tym idzie, utraci możliwość zaistnienia na rynku jako np. żywność o prozdrowotnych właściwościach. Jeśli twórca będzie znał umocowania prawne dla produktów ze „swojej” branży, łatwiej będzie mógł zaprojektować i zbadać wyrób, dla którego droga na półkę z produktami specjalistycznymi jest otwarta.

Koszt oraz długość trwania procesu zdobywania wymaganych zezwoleń zależne są od rodzaju procedury jakim dana technologia podlega. Przykładowo na rynku europejskim, w branży farmaceutycznej, suplementy diety i niektóre wyroby medyczne obarczone są jedynie koniecznością notyfikacji, a więc zgłoszenia do (w przypadku Polski) Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Jednak np. nowe produkty lecznicze wydawane na receptę czy wyroby medyczne o wyższej klasyfikacji, wymagają serii długotrwałych, trwających od kilku do kilkunastu lat, badań klinicznych. Dla nich szczegółowe kroki regulowane są przez właściwe przepisy. Dodatkowo, wielostopniowe badania kliniczne, z których każdy kolejny etap wymaga wielokrotnie większych nakładów (przez zwiększenie liczby wymaganych pacjentów biorących w nich udział), umożliwiają zaprojektowanie wariantów komercjalizacji w zależności od fazy badań, na który z finansowym wsparciem wkroczy inwestor.    

Innym przykładem wskazującym na konieczność szczegółowej oceny procedur rejestracyjnych, najlepiej we wstępnym etapie projektowania wynalazku, jest wprowadzenie na rynek technologii z kategorii środka ochrony roślin. Zgodnie bowiem z zapisami jakie obowiązują w Polsce, nie jest możliwe zarejestrowanie nowego środka ochrony roślin jeśli w jego skład wchodzi substancja nierejestrowana do tej pory jako składnik aktywny. Jeśli twórcy w chwili planowania badań nad nowym produktem z tej branży nie są świadomi istnienia takiej listy, to w przypadku nowej substancji może okazać się, że droga do wprowadzenia na rynek gotowego produktu jest zbyt trudna lub wręcz niemożliwa do przeprowadzenia ze względu na zbyt wysokie koszty. Wprowadzenie na europejską listę nowego składnika niesie bowiem ze sobą konieczność przejścia przez restrykcyjne, bardzo kosztowne (liczone w milionach €), długotrwałe i zawiłe procedury oraz często trudną w interpretacji kategoryzację produktu. Oczywiście, „wszystko dla ludzi” ale może się jednak okazać, że koszt procedur znacznie wykracza poza kalkulowane zyski i w końcowym rozrachunku koszt technologii wyniesie zero. Zatem bez szczegółowej analizy regulacji prawnych, ocena technologii w składanej ofercie będzie niepełna i może, w dalszej perspektywie czasu, być nieprzydatna dla potencjalnego inwestora lub po prostu fałszywa.

Biorąc zatem pod uwagę ten element oceny, powstaje pytanie czy nie warto przed przystąpieniem do prac badawczych nowej technologii, pokusić się o przeprowadzenie teoretycznej kalkulacji lub stworzenie hipotetycznej drogi od fazy projektowania do gotowego produktu. Koszt takiej oceny będzie z pewnością niższy, niż koszt opracowania innowacyjnej technologii, w końcowym rozrachunku, nikomu niepotrzebnej. Pozwoliłoby to jednocześnie, już w fazie projektowania badań, nakierować technologię na poszukiwaną przez inwestorów ścieżkę i zminimalizować ilość niepowodzeń komercjalizacyjnych. Może to również pomóc w efektywnym wykorzystaniu środków uzyskanych z dotacji czy grantów, pozwolą one wprowadzić nowe produkty na rynek. Zapewne temu też celowi przyświecała nowelizacja ZFN przez artykuł 9 ustawy z dnia 4 listopada 2016 roku (Dz.U. z dnia 30 listopada 2016 roku poz. 1933) zakładająca, że każda jednostka naukowa powinna przeznaczać nie mniej niż 2% środków finansowych przyznanych na utrzymanie potencjału badawczego na działania związane z komercjalizacją wyników badań.

Niniejsze opracowanie ma jedynie charakter informacyjny i niewiążący - nie stanowi ono porady, opinii ani wyjaśnienia z zakresu doradztwa prawnego czy biznesowego. Przed podjęciem jakichkolwiek decyzji lub działań, konieczna jest każdorazowa indywidualna analiza stanu faktycznego i niezbędna analiza wszystkich uwarunkowań. Autorzy nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za działania podmiotów podjęte na podstawie niniejszego opracowania.

Maria Ostrowska – strateg i ekspert w zakresie oceny potencjału nowych technologii, szczególnie w branży farmaceutycznej i FMCG, stały konsultant CoWinners Sp. z o.o. Specjalizuje się we wprowadzaniu na rynek nowych wyrobów medycznych, kosmetyków, suplementów diety, żywności funkcjonalnej i dodatków do żywności oraz środków ochrony roślin. Posiada duże doświadczenie  w przygotowywaniu skutecznych strategii marketingowych i sprzedażowych.  

Zbigniew Krzewiński – doktor nauk ekonomicznych, główny konsultant firmy CoWinners Sp. z o.o., ekspert Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Fundacji na rzecz Nauki Polskiej oraz Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, doradca w szeregu projektach z zakresu komercjalizacji i wdrożeń nowych technologii, specjalista w zakresie projektowania regulacji i rozwiązań związanych z zarządzaniem własnością intelektualną na uczelniach.

CoWinners Sp. z o.o. specjalistyczna firma doradcza zajmująca się konsultingiem komercjalizacji wyników badań oraz procedur i procesów z tym związanych.

Poir

Publikacja współfinansowana ze środków Unii Europejskiej z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój

Przeczytaj również

Tagi:

Treść jest dostępna dla zalogowanych użytkowników.
 
 
 
Nie posiadasz jeszcze konta?
Kliknij tu, aby się zarejestrować
 
Nie pamiętasz hasła?
Kliknij, aby ustanowić nowe hasło