Narodowe Centrum Badań i Rozwoju

Aktualności

Artykuł Oznaczenia bio i eko w komercjalizacji

Oznaczenia bio i eko w komercjalizacji

Właściwe planowanie badań powinno być powiązane z odpowiednim planowaniem ich wyników. W takim planowaniu bardzo często niezbędne jest spojrzenie na daną technologię, produkt żywnościowy lub nową odmianę roślin z perspektywy efektów jakie daje. Jeżeli pracujemy nad technologią, której atrybuty związane są z wykorzystaniem składników naturalnych, ekologią, zdrowym stylem życia wówczas konieczne może być takie jej przygotowanie, aby w stosunkowo łatwy sposób uzyskać wszystkie niezbędne certyfikaty i pozwolenia. 

Modne pojęcia takie jak profilaktyka zdrowotna czy np. większa świadomość żywieniowa powodują również stale zwiększające się zainteresowanie tzw. żywnością ekologiczną i prozdrowotną. Te gałęzie przemysłu spożywczego przyciągają zarówno inwestorów jak i ośrodki naukowe specjalizujące się w tworzeniu nowoczesnych technologii. Nie może więc dziwić, że powstaje coraz więcej produktów oznaczonych jako „zdrowy”, „naturalny”, chętnie z przedrostkiem „bio” lub „eko” w nazwie. To bardzo dobry, również pod względem rynkowym trend. Jednak nie tak prosty jak dopisanie tych kilku liter obok nazwy produktu.

Narzekanie na biurokrację unijną ma pewne podstawy w ilości „produkowanych” przez Komisję Europejską rozporządzeń, jednak w przypadku żywności, suplementów diety czy nawet kosmetyków regulacje te mają swoje słuszne uzasadnienie i chronią konsumenta przed pomyłką w zakupie produktu błędnie lub fałszywie oznaczonego.

Zgodnie z obowiązującymi na terenie Unii Europejskiej regulacjami (Rozporządzenie Rady nr 834/2007 z dnia 28 czerwca 2007 r. oraz Rozporządzenie Komisji nr 889/2008 z dnia 5 września 2008 r.) oznaczenia takie jak: ekologiczny, eko czy bio lub ich pochodne, zagwarantowane są wyłącznie dla produktów, które powstają w jednoznacznie określonej technologii produkcji i spełniają normy określone przepisami.  Produkty te muszą powstawać w procesie produkcji ekologicznej, na bazie surowców rolnictwa ekologicznego, u certyfikowanych producentów. Muszą one legitymować się specjalnym certyfikatem a na opakowaniu mają prawo być oznaczone unijnym logo żywności ekologicznej (tzw. Ekoliściem). Producenci żywności w ten sposób oznakowanej zobowiązani są do przestrzegania wymogów jakie standardowo obowiązują wytwórców z branży spożywczej a dodatkowo muszą spełniać wymagania wynikając z założeń hodowli ekologicznej, poświadczonej odpowiednimi certyfikatami.

Rozporządzenie bardzo szczegółowo określa jakie produkty mogą zostać oznakowane w sposób sugerujący, że spełniają normy dla produkcji ekologicznej. Np. w przypadku żywności przetworzonej produkt „bio” lub „eko” musi w co najmniej 95% składać się ze składników ekologicznych, przy czym nie bierze się pod uwagę wody i soli. Zastosowanie innych, nieekologicznych składników jest możliwe wyłącznie na podstawie listy substancji zaaprobowanych przez ustawodawcę lub, w wyjątkowych sytuacjach, indywidualnego dopuszczenia przez odpowiedni organ krajowy lub unijny.

Aby uzmysłowić sobie wagę powyżej cytowanych zapisów prawa, wyobraźmy sobie ośrodek naukowy, który przystępuje do badań nad stworzeniem nowej technologii spożywczej. Załóżmy, że ma to być produkt spożywczy o właściwościach odchudzających. Przed przystąpieniem do badań, skupiono się na procedurach badawczych, które powinny potwierdzić, że receptura spełnia teoretyczne założenia. Zaplanowano wszystkie działania i zgodnie z kalendarzem przystąpiono do prac. Nikt nie przeanalizował strony prawnej docelowych produktów zakładając, że to czynności do wykonania przy tworzeniu końcowego raportu i oferty dla inwestora. Analizy opracowanych receptur potwierdziły pozytywny wpływ na kontrolę wagi a skład uzupełniono o substancje pochodzące z hodowli ekologicznej celem zbudowania dodatkowych, „zdrowotnych” korzyści dla konsumenta. Wszystko to starannie zaplanowano w oparciu o wizję gotowego produktu. Obraz ten przedstawiał się tak: będzie to nowoczesny produkt spożywczy przeznaczony do stosowania u osób z problemem kontroli wagi, o właściwościach odchudzających, z „bio” w nazwie bo oparty o składniki ekologiczne.

Rozkładając na części pierwsze tak skonstruowany projekt etykiety produktu występują tu wyraźnie dwa wątpliwe elementy: etykieta z informacją o odchudzającym działaniu produktu, co sugeruje oświadczenie zdrowotne oraz „bio” w nazwie świadczące o przeważającej (95%) masie substancji pochodzących z hodowli ekologicznych. Gdy dochodzimy do momentu zredagowania oferty dla potencjalnego inwestora okazuje się, że nie ma prawnych podstaw do tego aby w jakikolwiek specjalny sposób produkt oznaczyć. Jeśli składnik o znaczeniu w kontroli wagi nie funkcjonuje na listach europejskich jako posiadający oświadczenie zdrowotne w kontekście odchudzania – nie wolno napisać na opakowaniu, że nowy produkt posiada takie działanie. Jeśli masa składników ekologicznych nie przekracza 95% masy całego produktu (nie licząc soli i wody) to produkt nie jest „bio” i nie wolno takiego przedrostka zastosować w żadnej nazwie i tekście znajdującym się na opakowaniu lub w reklamie produktu. Pozostaje więc „zwykły” wyrób spożywczy o wartości rynkowej wynikającej wyłącznie z podstawowych cech przykładowego ciastka, chleba, makaronu czy musli. Jeśli nie będzie dysponował jakimiś innymi korzyściami, produkt nie znajdzie zainteresowania u inwestorów a  włożone w technologię nakłady pracy, czasu i finansów nigdy się nie zwrócą.  

A jak się znakowanie produktów odnosi do suplementów diety? Przecież należą one do żywności i podlegają tej samej ustawie o bezpieczeństwie żywności co pozostałe środki spożywcze. Czy można oznakować suplement diety jako żywność ekologiczna? Czy tabletki mogą być „eko”? Jest to możliwe, ale kwestia wymaga szczegółowych i specjalistycznych analiz. Zakres jest dość wąski przez co wymaga ostrożności w podejmowaniu decyzji i klasyfikacji. Jednak w przypadku suplementu diety odbiorcy prawdopodobnie mniej przywiązują wagę do „ekologiczności” produktu, zakładając niejako z góry jego „zdrowotne” walory – choć to nie zawsze oznacza to samo.

Natomiast od kosmetyku wymaga się aby nie tylko działał zgodnie z przeznaczeniem (np. wygładzał zmarszczki), ale aby był bezpieczny, co w ogólnym rozumieniu może oznaczać, że jest wyprodukowany z naturalnych a więc „ekologicznych” składników. Te potrzeby odbiorców można sprawdzić wpisując do zwykłej wyszukiwarki internetowej hasło „kosmetyki naturalne” lub po prostu „bio kosmetyki”. Sprawdzając wyniki można odnieść wrażenie, że w Internecie królują wyłącznie naturalne kosmetyki. Jest to efektem istniejących braków w regulacjach zajmujących się branżą kosmetyczną. Zgodnie z zapisami Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009 z dnia 30 listopada 2009 r. dotyczącego produktów kosmetycznych „we współpracy z państwami członkowskimi Komisja opra­cowuje plan działania dotyczący stosowanych oświadczeń oraz ustala priorytety w celu określenia wspólnych kryteriów uzasad­niających stosowanie oświadczeń”. Oznacza to, że na razie nie ma szczegółowych wymogów określających np. oznakowanie kosmetyku jako „bio” czy „eko”. Najważniejszy zapis jaki obowiązuje obecnie reguluje fakt, że na etykiecie kosmetyku lub w jego reklamie, tekst, nazwa lub inne znaki nie mogą przypisywać produktowi cech lub funkcji których nie posiada. Wymagania dotyczące technologii produkcji czy stosowanych substancji nie różnicują kosmetyków pod względem spełniania specjalnych norm ekologicznych, jednak wiele wskazuje na to, że sytuacja ta ulegnie zmianie po opracowaniu stosownych rozporządzeń.

Niezależnie od kategorii produktu, zawsze przed przystąpieniem do badań konieczne jest zatem ujęcie, w planach i w kalendarzu, szczegółowych analiz dotyczących nie tylko samego rynku na jakim ma się nowy wyrób pojawić ale i regulacji prawnych dotyczących oznakowania. Raport przygotowany przez specjalistów w szybki sposób potwierdzi czy zakładana wizja produktu jest zgodna z realiami. A, co ważne, konsultantowi łatwiej jest w obiektywny sposób to ocenić i, jeśli zajdzie taka potrzeba, wspólnie z ośrodkiem wypracować właściwe rozwiązanie.

Niniejsze opracowanie ma jedynie charakter informacyjny i niewiążący - nie stanowi ono porady, opinii ani wyjaśnienia z zakresu doradztwa prawnego czy biznesowego. Przed podjęciem jakichkolwiek decyzji lub działań, konieczna jest każdorazowa indywidualna analiza stanu faktycznego i niezbędna analiza wszystkich uwarunkowań. Autorzy nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za działania podmiotów podjęte na podstawie niniejszego opracowania.

Maria Ostrowska – strateg i ekspert w zakresie oceny potencjału nowych technologii, szczególnie w branży farmaceutycznej i FMCG, stały konsultant CoWinners Sp. z o.o. Specjalizuje się we wprowadzaniu na rynek nowych wyrobów medycznych, kosmetyków, suplementów diety, żywności funkcjonalnej i dodatków do żywności oraz środków ochrony roślin. Posiada duże doświadczenie  w przygotowywaniu skutecznych strategii marketingowych i sprzedażowych.  

Zbigniew Krzewiński – doktor nauk ekonomicznych, główny konsultant firmy CoWinners Sp. z o.o., ekspert Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Fundacji na rzecz Nauki Polskiej oraz Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, doradca w szeregu projektach z zakresu komercjalizacji i wdrożeń nowych technologii, specjalista w zakresie projektowania regulacji i rozwiązań związanych z zarządzaniem własnością intelektualną na uczelniach.

CoWinners Sp. z o.o. specjalistyczna firma doradcza zajmująca się konsultingiem komercjalizacji wyników badań oraz procedur i procesów z tym związanych. 

Przeczytaj również

Tagi:

Treść jest dostępna dla zalogowanych użytkowników.
 
 
 
Nie posiadasz jeszcze konta?
Kliknij tu, aby się zarejestrować
 
Nie pamiętasz hasła?
Kliknij, aby ustanowić nowe hasło

Ważne wydarzenia i terminy

 

Aktualności

Propozycje zwiększenia roli spółek celowych

Nowe propozycje ustwodawcy zmierzają do poszerzenia zakresu zadań spółek celowych oraz do zwiększenia znaczenia tego typu...

więcej
Najnowsze interpretacje organów podatkowych w zakresie ulgi badawczo-rozwojowej

Interpretacja poszczególnych przepisów ulgi badawczo-rozwojowej może sprawiać podatnikom pewne trudności.

więcej

Publikacje dla praktyków

thumbImage
Polityka rachunkowości w ramach komercjalizacji B+R
Egzemplarz bezpłatny